|
Tytuł: Emerytura małżeńska - opinie Wiadomość wysłana przez: kruzyk 25 Lipiec, 2007, 00:22:58 Niby emerytura małżeńska to sukces, jednak opinie społeczeństwa mówią coś innego (i trudno się temu dziwić):
Cytuj Wszyscy odtrąbili sukces. Tylko co to za sukces? Miało być dziedziczenie kapitału i co? Niby mąż może po żonie, czy też żona po mężu, dostać emeryturę, ale załózmy, że nie wybierze wszystkiego co zostało zgromadzone przed śmiercią. W założeniu pierwotnie mieli to otrzymać spadkobiercy a weźmie państwo. I to ma być sukces?[...] Cytuj Ja mam w umowie z II filarem, że w razie mojej śmierci Rozumiem tą osobę. pieniądze dostaje wskazana przeze mnie osoba (i w umowie wpisałam dane personalne). Więc nie rozumiem, czemu ma mi państwo je zabierać. Co prawda, z tego co wiem, nie było sprecyzowanej informacji w jaki sposób mają być wypłacane środki, które znajdują się na koncie (czy jednorazowa wypłata, częściowa, bądź miesięcznie) oraz to, kto ma je wypłacać. Jednak przystępując do OFE podpisywałem konkretną umowę, w której są zawarte informacje o dziedziczeniu środków zgromadzonych na koncie przez osoby wskazane (z procentowym udziałem). Dlatego interesuje mnie, czy można teraz (czy rząd może) zmieniać zasady działania II filaru nie biorąc pod uwagę tego, co wszyscy członkowie podpisywali. Pojawiają się nawet oznaki protestu: Cytuj Proponuję napisać do Rzecznika Praw Obywatelskich z zapytaniem, czy ta Ustawa jest zgodna z prawem i czy to jest w porządku - wprowadzenie ludzi w błąd. Wygląda na to, że trzeba wycofać się z II filara i zbierać marne grosze w ZUS-e.[...] Treść artykułu: Cytuj Rząd wysłuchał głosu społeczeństwa i wprowadził emeryturę małżeńską. Łatwo nie było, bo grono przeciwników było bardzo silne - pisze "Puls Biznesu". Po miesiącach niepewności już wszystko jasne. Odkładający w OFE będą mogli wybrać czy dostaną emeryturę indywidualną, indywidualną z 10-letnim gwarantowanym okresem płatności czy małżeńską. Rząd nie uległ presji lobby ubezpieczeniowego, które nalegało na wykreślenie małżeńskiej. Walka trwała do ostatniej chwili. Teraz, gdy emocje opadły, czas na odsłonięcie kulisów decyzji i podsumowanie, kto był za, a kto przeciw. Ostateczny projekt rządu niewiele różni się od tego, który "PB" jako pierwszy opisał na początku kwietnia. Skąd, więc nerwy i niepewność? Zafundował je sam rząd: 6 lipca "PB" opisał, że na finiszu prac Paweł Wypych, prezes ZUS i główny obrońca emerytury małżeńskiej, skłania się do wykreślenia jej z ustawy. Kilka dni później oliwy do ognia dolał Romuald Poliński, wiceminister Pracy i Polityki Społecznej mówiąc na łamach Gazety Wyborczej, że "zrobi wszystko by małżeńskiej nie było". Wspierał go wyliczeniami Stanisław Kluza, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego. W odpowiedzi na alarm "PB" i protesty czytelników na ostatnie uderzenie zdecydowali się obrońcy emerytury małżeńskiej. "Małżeńska emerytura jest wyjątkowo wartościową formą przyszłego świadczenia. Nie podzielamy opinii o możliwych trudnościach w ustaleniu wysokości świadczenia, ponieważ doświadczenia w prowadzeniu ubezpieczeń na życie nie dają podstaw do takich twierdzeń, a wręcz odwrotnie" - czytamy w opinii Urzędu Rzecznika Ubezpieczonych, przesłanej w zeszłym tygodniu do rządu. Podobnie brzmiał apel BCC. Publicznie o emeryturę małżeńską upominała się również minister Joanna Kluzik-Rostkowska. Wicepremier Gosiewski przekonywał w piątek, o konsekwencji rządowego zespołu i starał się zmniejszyć znaczenie tego, o czym pisała prasa. Jednak publiczny ferment nie spodobał się i jemu. Przy podziękowaniach za pracę zespołu pominął ministra Polińskiego. Nie wiadomo, dlaczego minister z Samoobrony tak bardzo chciał wykreślić rozwiązanie wspierające słabiej zarabiające kobiety. To nie jedyna niekonsekwencja wśród osób pracujących nad ustawą - zaznacza "PB". Źródło: INTERIA.PL/PAP
Powered by SMF 1.1.6 |
SMF © 2006-2007, Simple Machines LLC
Joomla Bridge by JoomlaHacks.com |